Abolicja ZUS, czyli państwo promujące złodziei

Finanse, podatki, ekonomia - nie mój temat, ale jednocześnie element życia, od którego nie uciekanie nikt. Wiadomo w życiu pewne są dwie rzeczy - śmierć i podatki. Dziś od rana w telewizji trąbią, że od 15 stycznia można składać wnioski abolicyjne w sprawie zaległości w ZUS-ie. Nie płaciłeś składek? Nie ma sprawy, już nie musisz. Płaciłeś? Jesteś frajerem.

Jeśli już coś tu piszę, to jest to o sporcie - najpewniej o piłce. Mam to szczęście (może nieszczęście jednak?), że mogę wstać rano i nie pędzić do pracy na złamanie karku. Włączam wtedy poranny program Jarosława Kuźniara w TVN 24 i pijąc kawę słucham tego, co dzieje się dookoła.



Niestety w większości to głupoty, które mnie zupełnie nie interesują. Jak odśnieżyć samochód, dominikanin zrzuca szaty, gangster strzelił sobie w łeb w Sanoku, bo policja nie mogła wpuścić gazu...Dziś mówią tez o abolicji ZUS w sprawie zaległości w płaceniu składek emerytalnych i rentowych w latach 1999-2009. W dużym skrócie chodzi o to - nie płaciłeś za siebie, nie zalegałeś z płaceniem za swoich pracowników (jeśli takowych posiadasz) - możesz ubiegać się o składkową abolicję. Nieważne, ile wisisz państwu - wszystko ci umożą.

Sam prowadzę działalność gospodarczą. Regularnie płacę składki. Grubo przed przymusowym dziesiątym, żeby mieć z głowy. Co mam sobie pomysleć ja i pewnie setki tysięcy innych właścicieli firm, którzy przestrzegają przepisów. Wiem co - jesteś Pan frajer!

Słyszę, że ZUS robi ukłon w stronę chałupników i osób, które w latach 1999-2009 padły ofiarą niejasnych przepisów i naliczono im zaległosci oraz odsetki. Zaraz, zaraz. Ktoś przez kilka lat nie zauważył, że ZUS nalicza im karę i nic z tym nie zrobił? Nie zainteresował się? Nie rozumiem tego. Jesteś idiotą? Nie zakładaj firmy. Inna rzecz - "padł ofiarą niejasnych przepisów". Skoro państwo, w tym przypadku ZUS, działa na zasadzie niejasnych przepisów to może zlustrujmy inne urzędy i tam też wprowadźmy abolicję.

Przepraszam, ale na serio nie rozumiem, dlaczego ludziom, którzy nie potrafili ogarnąć swoich finansów robi się przysługę. Czy w takim razie mogę złożyć wniosek, aby chociaż część tych składek, które zapłaciłem w terminie zwrócono mi w postaci prezentu? Takiej bonusowej "trzynastki"? Niech każdy obywatel będzie traktowany tak samo.

Wiadomo, że w przypadku naszego kafkowskiego aparatu przepisów, które przypominają kreteński labirynt (ach, jak ulał pasuje jednak kretyński), mamy też ofiary tej ustawodawczej stajni Augiasza. Ludzi, którzy mieli pecha i trafili na idiotów za biurkiem, którzy czegoś nie dopilnowali. Ale to jednak znikomy procent przy tych, którzy nie potrafili lub nie chcieli ogarnąć przepisowych składek.

Jednocześnie słyszę, że urzędnicy zdają sobie sprawę, że z tego genialnego pomysłu skorzystają oszuści. Ci, którzy nie czują się oszukani, ale od początku chcieli oszukiwać. Zamierzali się nachapać bez konsekwencji i proszę. Dziś państwo samo wręczyło im, na kolanach, do ręki argument, że jednak płacić się nie opłacało. Kasa w kieszeni.

I dziwić się tym, którzy z firmami uciekają na Cypr...

Poważnie - czuję się jak frajer.
Trwa ładowanie komentarzy...